k

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przedsiębiorczość. Pokaż wszystkie posty

Jak zostać freelancerem i pracować z dowolnego miejsca na ziemi

jak zostać freelancerem


Wielu czytelników mojego bloga pyta mnie o możliwości "zarabiania z każdego miejsca na ziemi". Postanowiłem więc przybliżyć Wam pracę mojej żony abyście mogli się zainspirować i być może znaleźć dla siebie niszę, w której zostaniecie swoimi własnymi szefami, a klientów znajdziecie na całym świecie.

Moja żona Alicja od kilku lat pracuje jako freelancerka w branży graficznej. Pracowała dla klientów z Polski, Nowej Zelandii, Niemiec, USA oraz z Anglii. Tworzyła ilustracje do książek dla dzieci, animacje 3D, video mappingi oraz grafiki do gier na urządzenia mobilne. Czy trzeba mieć takie umiejętności żeby zostać freelancerem? Czy trzeba potrafić rysować, tworzyć grafiki lub programować? Niekoniecznie.


Alicja Gil - grafika do gry "The Pirate Book"



Kto może zostać freelancerem?

Każdy. Jeśli tylko odpowiada mu taki styl życia.


Czyli jaki?

Taki, że trzeba samemu sobie ustalać harmonogram pracy. Trzeba pamiętać, że to nie etat i nie będzie stałego dopływu gotówki, więc na pracę składa się nie tylko wykonywanie zleceń, ale i poszukiwanie klientów, budowanie portfolio, samodzielne podnoszenie swoich kompetencji. Co miesiąc trzeba się starać o nowe zlecenia, z każdym zleceniem trzeba się uczyć czegoś nowego.


A jak ktoś jeszcze nic konkretnego nie potrafi? Jak ma zacząć?

Może przejrzeć strony ze zleceniami dla freelancerów i sprawdzić, czy są branże, w których by się odnalazł. Warto sprawdzić stawki jakie są za danego rodzaju zlecenia, żeby się nie okazało, że poświęcisz dużo czasu na naukę czegoś, na czym nie będzie się dało zarabiać. Najważniejsze jest jednak to, żeby lubić branżę i konkretne zlecenia, które się wybierze. Zarobek nie jest wystarczającą motywacją, żeby się rozwinąć i stać się w czymś dobrym.


Czy trzeba mieć wykształcenie w branży, w której szuka się zleceń?

Jak wiesz z wykształcenia jestem biotechnologiem, a zajmuję się grafiką komputerową :D

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Wojtek Gil (@wojtekgil)


Ale jakoś trzeba się nauczyć fachu...

Właściwie wszystkiego nauczyłam się sama. Robiłam 2-letni kurs animacji 3D, ale formalnie nie ma to zbyt wielkiego znaczenia. Więcej nauczyłam się tam od uczestników, z którymi robiłam wspólne projekty niż od wykładowców ;)


Gdzie można samemu zdobyć wiedzę potrzebną do pracy?

Rysować potrafiłam dobrze od dziecka, ale warsztat trzeba było porządnie doszlifować, gdy zdecydowałam się na tym zarabiać. Sama nauczyłam się obsługi programów graficznych, głównie z tutoriali w internecie. Wiele pomogły mi również profesjonalne książki dla ilustratorów. Można umieć rysować, ale przy konkretnych zleceniach trzeba czasami narysować coś, czego wcześniej się nie robiło. Z początku trudno było mi rysować postacie w ruchu i w dziwnych pozach, co było konieczne przy ilustrowaniu scenek z książek dla dzieci. Z pomocą przyszły mi książki o anatomii człowieka stworzone specjalnie dla ilustratorów. Są też materiały o rysowaniu postaci w ruchu.


A spoza branży graficznej? Możesz coś polecić?

W internecie można znaleźć kursy praktycznie w każdej dziedzinie. Wiele jest bezpłatnych materiałów nawet na youtubie. Za materiały lepszej jakości trzeba zapłacić, ale czasami warto. Na pewno można znaleźć też książki dotyczące dowolnej branży.


To fakt. Znam kilku programistów, którzy też się sami wszystkiego nauczyli z książek i z internetu. A co zrobić, jeśli ktoś pracuje na etacie, ale chciałby wkrótce odejść i zostać freelancerem?

Najlepiej, gdyby etat był już w branży, w której chcesz być freelancerem. Wtedy nauczysz się dużo na etacie i odejdziesz z gotową wiedzą. Pozostanie kwestia znalezienia własnych klientów. Jeśli jednak pracujesz w innej branży, możesz uczyć się i robić małe zlecenia po godzinach. Ważne, żeby zacząć robić przynajmniej małe, ale płatne zlecenia, żeby wiedzieć, że będzie się potrafiło zarabiać na swoim.

Największe plusy bycia freelancerem?

Można pracować kiedy się chce.
Można napić się kawy kiedy się chce.
Czasami można pracować 3 godziny dziennie.
Można pracować w dowolnym miejscu.
Można wziąć sobie urlop kiedy się chce.


Największe minusy bycia freelancerem?

Samemu trzeba utrzymywać dyscyplinę.
Czasami brakuje pracy z ludźmi.
Nie ma się szefa-mentora, który wszystko poukłada i doradzi.
Czasami trzeba pracować do 2 w nocy.
Cały czas trzeba się martwić o nowe zlecenia.


Czy freelancer jest przedsiębiorcą?

Jest przedsiębiorcą w takim znaczeniu, że sam sobie organizuje miejsce pracy, szuka zleceń...

czyli sprzedaje?

Tak. Freelancer jest taką jednoosobową firmą.


Dla mnie podstawową różnicą między przedsiębiorcą a freelancerem jest to, że przedsiębiorca tworzy produkt lub usługę i ten produkt może być sprzedawany przez inne osoby, a i usługę mogę świadczyć inne, zatrudnione przez przedsiębiorcę osoby. Freelancer zawsze sam świadczy swoją usługę. Mam rację?

Właściwie tak. Ale ma to ogromne plusy. Nie potrzeba ponosić stałych kosztów w postaci pracowników i biura. Wystarczy komputer i trochę umiejętności albo zapał do nauki. Nie trzeba nawet rejestrować firmy. Pracując dla zewnętrznych firm można być na umowie o dzieło, a firmę można założyć dopiero jak zacznie się to opłacać.


Jak rozpoznać, czy powinno się być freelancerem, czy klasycznym przedsiębiorcą?

Jeśli lubisz być specjalistą w jakiejś dziedzinie i lubisz wszystko zrobić sam, to bycie freelancerem jest dla Ciebie :) A przedsiębiorcą? Widzisz, Ty wolisz mi zlecać robienie grafik, to może Ty coś powiedz :D


No tak. Przedsiębiorca to dla mnie bardziej strateg i kreator, ale nie kreator detalicznego produktu, tylko całego przedsięwzięcia. Przedsiębiorca wręcz nie powinien sam robić wielu rzeczy dotyczących usług, które świadczy. Ja wymyślam jak zainwestować w mieszkanie na wynajem, organizuję finansowanie, negocjuję zakup, ale już lepiej, żebym sam nie biegał z pędzlem i szpachlą przy remoncie. Powinienem myśleć o powiększaniu biznesu, delegowaniu zadań, znajdywaniu okazji.

Gdyby odwołać się do książek Kiyosakiego, to freelancer byłby w kwadrancie "S" (samozatrudniony). Mimo, że większość przedsiębiorców zaczyna od kwadrantu "S", to ich celem jest kwadrant "B" (biznes). Kiedyś sugerowałem Ci zatrudnienie ludzi, dlaczego nie skorzystałaś?

Wyrabiając sobie markę osobistą mogę zdobywać dobre zlecenia ze względu na mój styl rysowania. To nie jest do oddelegowania na pracowników. Klienci wybierają mnie, bo chcą, żeby ich ilustracje albo grafiki do gier były zrobione w moim stylu. Nie chciałabym zajmować się nadzorowaniem pracowników, którzy robiliby jakieś "standardowe" zlecenia na ilość.


Wolisz robić mniej, ale postawić na indywidualizm i jakość?

Tak :)


I może być z tego lepsza kasa i mniej roboty niż z utrzymywania kilkuosobowej firmy?

Tak! :)


Cóż, najwyraźniej każdy powinien robić to co lubi i nie koniecznie trzeba się kierować myśleniem, że w dużym biznesie jest najlepsza kasa. Warto postawić na jakość i indywidualizm, a pieniądze przyjdą. A co najlepsze przyjdą przy pracy, którą się naprawdę lubi.


To może powiedz jeszcze coś o najciekawszych zleceniach?

Myślę, że video mapping podczas festiwalu Skyway w Toruniu.


Tutaj możecie zobaczyć fragment:


Film zamieszczony przez użytkownika Wojtek Gil (@wojtekgil)


Coś jeszcze?

Mapa nieba dla Nieba Kopernika przy Centrum Nauki Kopernik. Obecnie robię seans dla Planetarium w Toruniu i to pewnie będzie najciekawsze ze wszystkich do tej pory zleceń.

Pewnie o tym nie wspomnisz bo to mało ciekawe ... ;) ale robiłaś przecież animacje do moich firmowych filmów! 

Haha! No tak, bo mnie namówiłeś!



Film zamieszczony przez użytkownika Wojtek Gil (@wojtekgil)


Muszę też dodać, że Twojego autorstwa jest logo naszej firmy podnajmującej nieruchomości Home Share sp. z o.o. oraz logo Warsztatu Inwestora, na którym uczę inwestowania i prowadzenia biznesu.

Namówiłeś mnie, to zrobiłam ;)


Czy planujesz dalej robić logotypy dla firm?

A będziesz mnie zmuszał? :)


Jeszcze nie wiem! :D

Obecnie mam mało czasu na tego typu zlecenia bo robię większe projekty. Zrobienie logotypu jest wbrew pozorom bardzo pracochłonne a wydaje się, że to takie małe, szybkie zlecenie. W przypadku Twoich logotypów miałam praktycznie wolną rękę, więc było o tyle łatwiej, że nie było miliona poprawek.

Praca z klientami nad logotypami jest często bardzo męcząca, bo przedsiębiorcy postrzegają logotyp jako "twarz" ich firmy - nic dziwnego zresztą. Logotyp musi przez to być bardzo dopracowany i oddawać charakter firmy. Dobrze jest zrobić też od razu całą wizualizację graficzną dla danej firmy.


Ok. Podsumujmy nieco. Jeśli ktoś jest młody i szuka pomysłu na życie, co powinien zrobić, żeby sprawdzić, czy bycie freelancerem jest dla niego?

Nie dowie się, jeśli nie spróbuje. Na szczęście, tak jak wspomniałam, na początek nie trzeba dużo inwestować. Wystarczy ten komputer, którym masz. Jeśli na początku nie masz już ukształtowanych umiejętności możesz poszukać prostszych zleceń. Nie znam się na innych branżach niż graficzna, więc trudno mi coś konkretnego polecić...


To ja dodam, że może warto poszukać zleceń w branży mediów społecznościowych. Każdemu przedsiębiorcy przyda się reklama w mediach społecznościowych, a nie każdy potrafi lub ma czas sam ją zrobić. Nie wymaga to wielkich umiejętności. Za grafikę do reklamy może posłużyć gotowe zdjęcie, a obróbkę można zrobić w darmowym programie online.

Robiliśmy wspólnie reklamy do moich szkoleń i nawet ja dałem radę! :) Wiele młodych osób, którym media społecznościowe nie są obce mogłoby się nauczyć jak robić tam reklamy i na tym zarabiać. Mam na myśli przeprowadzanie kampanii reklamowych dla firm.


grafika przygotowywana pod wymagania reklamy na Facebooku

Oczywiście jest mnóstwo agencji reklamowych zajmujących się reklamą na Facebooku, ale jeśli wyróżnisz się umiejętnościami i skutecznością, to na pewno znajdziesz zlecenia.

To prawda. Ważne też, żeby odpowiednio się cenić. Na początku kilka zleceń robi się "do portfolio", ale później, gdy mamy już co pokazać, to dla dobra swojego oraz klientów powinno się brać "normalne" stawki. Wielu początkujących freelancerów ceni się zbyt nisko i przez to musi brać zbyt wiele zleceń na raz. Cierpi na tym każdy, łącznie z klientami, którzy są przez to źle obsłużeni. 



Została jeszcze kwestia pracy zdalnej. Jak to sobie zorganizować? Jak pracować z każdego miejsca na ziemi?

W przypadku większości zleceń dla freelancerów wystarczy laptop i internet. Niektórzy potrzebują więcej sprzętu. Ja potrzebuję raczej dużego tabletu graficznego, w domu pracuję na dużym monitorze. Robiąc "ciężkie" grafiki 3D potrzebuję silnego komputera stacjonarnego. Niektórzy freelancerzy może będą potrzebowali aparatu albo kamery, ale większość poradzi sobie pewnie z samym komputerem.

Jeśli chodzi o klientów, to i tak większość z nich jest spoza Polski. Nie ma to żadnego znaczenia gdzie mieszkam, praktycznie nie widuję się na żywo z klientami. Większość rozmów odbywa się przez maile albo skype (i to raczej w formie pisanej bo łatwiej się tak zgrać pod kątem różnicy w czasie).

Zależy mi też na takim ułożeniu sobie spraw z klientami, żeby nie dawać swojej dostępności 24 godziny na dobę. Odrzucałam niektóre zlecenia, nawet bardzo dobrze płatne, gdy klient już na etapie wstępnego omawiania zlecenia miał duże pretensje, że nie jestem non-stop dostępna na skype albo że nie odpisuję "kilka godzin".

Większość zleceń, których się podejmuję, robię samemu bez konsultacji z klientem nieraz przez kilka dni lub nawet tygodni. Nie sprawiałoby mi przyjemności robienie mnóstwa małych zleceń, przy których każdy szczegół ciągle musiałby być konsultowany ze zleceniodawcą. To jest też zaleta postawienia na indywidualny styl i na jakość. Jak klient decyduje się na mój styl, to nie musi konsultować ze mną w trakcie pracy wyglądu np. każdej postaci, którą ryzuję. Oczywiście dostaje wstępny szkic, ale po akceptacji pracuję sama. Później mogą być oczywiście poprawki, ale nie można pozwolić sobie na robienie niekończących się bezpłatnych poprawek dla jednego klienta. 

Takie podejście znacznie ułatwia "pracę z każdego miejsca na ziemi" bo nie musząc być dostępnym ciągle pod telefonem można się swobodniej przemieszczać i pracować o dowolnej porze dnia lub nocy, w dowolnej strefie czasowej.


A jak zorganizować sobie całą pracę? Jak panować nad procesem twórczym?

Trzeba dużo dyscypliny. Trzeba umieć podzielić pracę na etapy i wyznaczyć czas na wykonanie każdej części. Na początku, zanim się człowiek przyzwyczai i nauczy, jest tak, że początkowy etap pracy jest dosyć leniwy. Planuje się wszystko z zapałem, ale konkretna praca nie idzie do przodu. Później okazuje się, że na dużą część pracy zostało raptem kilka dni. To tak jak z nauką do sesji na studiach :) 

I tak, jak z prawem Parkinsona: czas wykonania zadania rośnie proporcjonalnie do czasu jaki mamy przewidziany na to zadanie, z tym, że intensywność pracy skupia się pod sam koniec tego okresu. Niby oczywiste, ale bardzo szkodliwe na dłuższą metę, prawda?

Tak. Zwłaszcza, że pod koniec jednej pracy wypadałoby już intensywnie szukać nowych zleceń... albo szykować na wakacje ;) A nie stresować się terminami. 

Jak sobie poradzić?

Da się tego procesu nauczyć. Ja uczyłam się głownie w praktyce, na swoich błędach. Jest jednak sporo książek na ten temat.

Ja znam "Kreatywność na zawołanie" Todda Henry'ego. Wbrew tytułowi jest to książka poświęcona głównie organizacji procesu kreatywnego, a nie samej kreatywności.

Nie czytałam, ale pamiętam, że mnie namawiałeś :D 

Ok, dzięki za rozmowę i pomoc moim czytelnikom!


Komentarz:

Mam nadzieję, że ta krótka rozmowa z moją żoną spodobała Ci się oraz że Cię zainspirowała. Ciężko mi namówić żonę do takich wyznań bo woli pracować w swojej działce niż o tym publicznie opowiadać. Jeśli ten wywiad Ci się spodobał i uważasz, że może kogoś zainspirować, udostępnij go proszę u siebie na Facebooku albo wyślij znajomemu, który myśli o zostaniu freelancerem. Może go zmotywujesz do ważnej zmiany!

Jeśli chcesz więcej takich treści zapisz się do mojego newslettera na dole po prawej.

A jeśli masz jakieś przemyślenia lub pytania, to zostaw na dole komentarz.



Inwestowanie? Tu nie chodzi o pieniądze, ale o wolność!



Ludzie czasami dziwią się, że mając doświadczenie w wynajmowaniu mieszkań nie stworzę firmy zarządzającej najmem, niektórzy proponują mi nawet, że mogliby mi podsyłać klientów. Dziwią się również, że oddaję część dochodów z najmu zewnętrznej firmie zarządzającej. Powiem Ci z czego to wynika:

koncentruję się na kreowaniu aktywów, a zarządzanie chcę oddać komuś innemu.

Biorę na siebie spore ryzyko, kredyty hipoteczne na 30 lat, robię remonty za kilkadziesiąt tysięcy złotych. Dużo pracuję wyszukując atrakcyjne pod względem wynajmu mieszkania oraz negocjuję i finalizuję transakcje. Robię to wszystko bo to pozwala mi to stworzyć aktywa, które będą przynosiły stały dochód. 

Przy okazji robię też zdjęcia wnętrz oraz filmy inspirujące innych inwestorów, ale jest to dla mnie raczej rozrywka. Lubię robić zdjęcia, gdybym tego nie lubił na pewno bym to komuś zlecił. Filmy robię by propagować ideę inwestowania z myślą o wolności finansowej.

Wracając do tematu: ja biorę na siebie ryzyka finansowe i transakcyjne, a ktoś inny zarządzanie. Uważam, że taki podział zadań i ryzyk jest uczciwy i korzystny dla każdej strony. Ja mogę w przyszłości mieć przychody pasywne bo podjąłem ryzyko. Ktoś ma z kolei co miesiąc wynagrodzenie za zarządzanie najmem. 

Jak nauczyć się takiego podejścia do inwestowania i biznesu? Sądzę, że osobom chciwym i kochającym pieniądze same w sobie dużo trudniej osiągnąć wolność finansową. Pamiętasz opowieść o bogaczu i wielbłądzie, który miał przejść przez "ucho igielne"? Trudno Ci będzie też prowadzić w taki sposób biznes jeśli jesteś osobą, która "zawsze wie najlepiej", "musi to zrobić sama, żeby było dobrze" itd. Wiesz co mam na myśli.

Jeśli zależy Ci głównie na pieniądzach, to trudno będzie Ci przełknąć wydanie ciężko oszczędzonych kilkudziesięciu tysięcy złotych na wkłady własne, prowizje pośredników, notariusza, podatek. Będziesz wolał trzymać te pieniądze w banku aż zjawi się jakiś "doradca" i zaproponuje Ci "pewny zysk" na amerykańskich akcjach albo na forex. Zobaczysz przykładowe zwroty z inwestycji, jakie ten doradca Ci pokaże: 30% w jeden dzień! 80% w rok! I wtedy chciwość Cię zgubi. Prawdopodobnie stracisz większość pieniędzy. Że też ja muszę odbierać telefony z takimi ofertami... biedni ludzie, pewnie sami wierzą w to, co mówią.


"Lepiej mieć stałe dochody niż być fascynującym"
Oscar Wilde

Moje zyski z inwestycji w nieruchomości nie są takie sexy jak forex. Mogę zainwestować na ok. 8-12%. Jeśli jednak potrafisz liczyć zwrot z inwestycji i wiesz co to jest ROE, to powiem Ci, że inwestując w nieruchomości mogę osiągnąć 30-40% zwrotu z zainwestowanego kapitału. Ale to wymaga lewara w postaci kredytu hipotecznego.

Widzisz, przez tą całą obsesje świata finansów na temat "zwrotów z inwestycji" sam dałem się ponieść i piszę Ci o ROI i ROE, zamiast o tym, o czym planowałem - o wolności.


Ważne jest jaki stały miesięczny dochód będziesz otrzymywał

Jakie to ma znaczenie jaki jest zwrot z inwestycji, jeśli nie możesz otrzymywać comiesięcznej wypłaty? Warren Buffett powiedział kiedyś, że inwestowanie w złoto powinno być zakazane bo złoto nie daje dywidendy. Ze "zwrotami z inwestycji" w inwestowaniu w nieruchomości jest w sumie podobnie jak ze złotem. Warto mieć te sprawy na uwadze na wypadek kryzysu.

Obecnie są rekordowo niskie stopy procentowe, gdy ja ostatnio brałem kredyt jego oprocentowanie wynosiło nominalnie 3,89%. Co jednak się stanie jeśli stopy procentowe pójdą w górę? Oprocentowanie kredytu, a co za tym idzie rata, pójdą w górę. Po to przede wszystkim należy liczyć zwroty z inwestycji (ROI) bo jeśli oprocentowanie kredytu przebije Twój zwrot z inwestycji, to znajdziesz się pod kreską. Nie przywiązuj się do liczb, które podam, nawet najwybitniejsi analitycy nie znają przyszłości, ale ja zakładam, że moje inwestycje muszą "się spinać" jeśli oprocentowanie kredytu wyniesie 7-8%. Dlatego szukam nieruchomości, z których zwrot jest wyższy niż 8%.

Odpowiednio duży zwrot z inwestycji wyrażony w procentach jest zabezpieczeniem na złe czasy. Na dobre czasy są przychody pasywne i głównie tym wskaźnikiem kieruję się wybierając nieruchomości. Czysty zysk z wynajmu (po zapłaceniu raty kredytu, czynszu administracyjnego, podatków) musi wystarczyć dla mnie i dla firmy, która zarządza najmem. Jeśli pieniędzy zabraknie na zarządzanie najmem, to będę miał "etat" w postaci bycia zarządcą swoich nieruchomości, a nie przychody pasywne.


Rób to, co jest dla Ciebie dobre

To co napisałem wyżej, to tylko mój punkt widzenia. Ty możesz chcieć budować biznes w nieruchomościach w oparciu o zarządzanie najmem, możesz chcieć zająć się podnajmem, tak jak ja na początku, możesz zarabiać jako pośrednik w obrocie nieruchomościami. Dużo ludzi mówi teraz o inwestowaniu w nieruchomości, ale to nie znaczy, że masz rzucać swój biznes albo pracę którą lubisz i zostawać zawodowym inwestorem w nieruchomości. Wybór należy do Ciebie!

Dlaczego jednak nie miałbyś pomyśleć nad zbudowaniem przychodów pasywnych aby w przyszłości zająć się tym co kochasz? Podróżami, działalnością charytatywną? Może chcesz uszczęśliwić kogoś bliskiego albo zapewnić przyszłość swoim dzieciom budując przychody pasywne, które przetrwają pokolenia? W nieruchomościach jest to możliwe. Jeśli nie powtórzy się historia z czasów komunizmu i ludzie nie zostaną ograbieni ze swojej własności, w dzisiejszych czasach możesz OD ZERA zbudować majątek, który przetrwa pokolenia.


Ja działam przede wszystkim w biznesie, który daje możliwość generowania przychodów pasywnych

Dzisiaj są to dla mnie przede wszystkim nieruchomości, ale działam też w biznesie internetowym - jak sam zresztą widzisz czytając tego bloga. Zależy mi na przychodach pasywnych, które kupują mi czas, a przez to dają wolność. Mogę dzięki temu tworzyć to, na co mam ochotę, mogę dawać Ci wartość poprzez tego bloga nie oczekując nic w zamian. 

Jeśli będziesz śledził mojego bloga dostaniesz wiedzę, którą normalnie ludzie sprzedają za kilka tysięcy za dzień szkolenia. Organizuję spotkania dla inwestorów za symboliczne kwoty, bo nie chodzi o to, że mam zarabiać na każdym, kto przyjdzie na moje spotkanie (jak np. to). Zależy mi na tym, żeby pomóc mniej doświadczonym, żeby samemu spotkać mądrzejszych ode mnie i czegoś się nauczyć, żeby spotkać właściwych ludzi i zrobić z nimi kiedyś coś większego niż każdy z nas osobno mógłby zrobić.

Wiesz dlaczego jeszcze to robię? Żeby spotkać ludzi, z którymi łączą mnie podobne cele i marzenia.

"Gdzie oni są? Ci wszyscy moi przyjaciele (...) Zabrakło ich Choć zawsze było ich niewielu (...) Schowali się Po różnych mrocznych instytucjach"
Grzegorz Ciechowski

Od kiedy nie przychodzę codziennie do pracy na etacie, nie widuję często moich dawnych znajomych. Wtedy, gdy ja mam czas, moi znajomi są pozamykani w różnych "mrocznych instytucjach" (moi kumple ze studiów to dzisiaj w wielu przypadkach prawnicy, więc ta metafora jest wyjątkowo trafna, zwłaszcza w odniesieniu do posad państwowych - nie obraźcie się, żartuję!). 

Inwestor i przedsiębiorca często bywa samotny. Ktoś kiedyś powiedział, że przedsiębiorcy to najbardziej samotni ludzie na świecie. Gdy pracujesz na etacie możesz narzekać na złego szefa, na głupią pracę, na złą atmosferę w firmie. Gdy jesteś przedsiębiorcą nie możesz narzekać bo Ty to wszystko tworzysz: 

Zły szef - to Ty 
Głupia praca? - Sam stworzyłeś tę firmę! 
Zła atmosfera? - Sam zbudowałeś taki zespół!
Klienci nie dopisują? - Jesteś słabym sprzedawcą i marketingowcem! 
Inwestycja w nieruchomość nie przynosi takich zwrotów jak powinna - sam wybrałeś taką inwestycję i sam zdecydowałeś jak nią zarządzać! 

100% odpowiedzialności! 

To daje wolność, ale też samotność, jeśli nie masz wokół siebie podobnych ludzi, którzy to zrozumieją.

Po co zakładać spółkę celową do inwestowania w nieruchomości?

Po co zakładać spółkę celową do inwestowania w nieruchomości?

1) Lepiej nie mieć bardzo dużego kredytu na majątku osobistym


Inwestowanie w nieruchomości charakteryzuje się stosunkowo niskim poziomem ryzyka jeśli porównamy je do innych rodzajów biznesu, np. do biznesu produkcyjnego z parkiem maszyn, magazynami, dostawcami itd. Nieruchomość jest prostsza o tyle, że istnieje jedno główne ryzyko: takie, że najemca nie będzie płacił albo rozwiąże umowę i pojawi się pustostan. Wtedy zostajemy z ratą kredytu i miesięcznymi kosztami utrzymania do pokrycia z własnej kieszeni. W przypadku nieruchomości komercyjnej taki koszt może być bolesny.

Najciekawsze materiały prosto na Twojego maila:

Zgadzam się z Polityką Prywatności

O autorze:

O autorze:
Wojciech Gil - przedsiębiorca, inwestor, prawnik. Właściciel WG Property sp. z o.o. (inwestycje w nieruchomości). Z wykształcenia prawnik i historyk, z zamiłowania pasjonat wszelkich form przedsiębiorczej działalności człowieka.

Śledź na Facebooku:

Wojciech Gil. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Reklama:

- Copyright © wojciechgil.pl -Metrominimalist - Designed by Johanes Djogan -